zadziwiające jest to jak szeroką posiadam tolerancję smakową poczynając od tych bardziej szkodliwych śmieci typu chipsy, lody, ciasta, ciastka i ciasteczka oraz tony czekoladek skończywszy na zadowalaniu się samą kaszą jaglaną bez dodatków soli czy innych przypraw. jako że przechodzę teraz fazę ascetyczną {;D}, która zupełnie jednak nie wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami czy cierpiętnictwem, nie..., to wystarczające i wręcz wymagane są dla mnie najprostsze smaki. nie od dziś jadam na śniadanie szybkie w wykonaniu i na pewno mega odżywcze placki smażone bez tłuszczu na teflonie. a ich wykonanie jest banalnie proste: zaglądam do szafki kuchennej i w zależności jakie ziarno tam znajdę, wrzucam je do blendera, płuczę, dolewam wody albo mleka sojowego, miksuję i w razie koniecznosci zagęszczam albo sproszkowanymi zarodkami pszennymi albo wiórkami kokosowymi, otrębami owsianymi itp...
dziś na patelnię poszła Quinoa z kaszą jaglaną a jako zagęszczacza użyłam płatków z tejże kaszy i siemienia lnianego. po usmażeniu polałam syropem z agawy i wraz z suszonymi morelami skonsumowałam jako prawdziwe delicious ;) choc z pewnością wielu ludzi uznałoby to za jakieś prymitywne wynalazki, ponieważ w zapomnienie idą proste i zdrowe potrawy ustępując miejsca świeżym białym bułeczkom, smakowym jogurcikom i marmoladce z tonami cukru ;))) a już nie do pomyślenia jest zabrać do pracy coś innego jak tradycyjne, nudne kanapki, dlatego moje "pauzojedzenie" w pracy zawsze wzbudza małą sensację ;))) jak wyciągam za każdym razem coś "z zupełnie innej beczki" ;D...
a to mój dzisiejszy śniadaniowy plak:
{druga połowa zostanie na nockę}
dziś na patelnię poszła Quinoa z kaszą jaglaną a jako zagęszczacza użyłam płatków z tejże kaszy i siemienia lnianego. po usmażeniu polałam syropem z agawy i wraz z suszonymi morelami skonsumowałam jako prawdziwe delicious ;) choc z pewnością wielu ludzi uznałoby to za jakieś prymitywne wynalazki, ponieważ w zapomnienie idą proste i zdrowe potrawy ustępując miejsca świeżym białym bułeczkom, smakowym jogurcikom i marmoladce z tonami cukru ;))) a już nie do pomyślenia jest zabrać do pracy coś innego jak tradycyjne, nudne kanapki, dlatego moje "pauzojedzenie" w pracy zawsze wzbudza małą sensację ;))) jak wyciągam za każdym razem coś "z zupełnie innej beczki" ;D...
a to mój dzisiejszy śniadaniowy plak:
{druga połowa zostanie na nockę}
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz